***

Tutaj kierujcie pytania do mnie, na które postaram się odpowiedzieć w miarę możliwości.

***

Postprzez aanna Pt, 15.01.2021 19:51

Pani Jando Kochana,
słucham, czytam, uczestniczę w tym życiu. W minionym słusznie roku byłam cztery razy w szpitalu na czterech operacjach i poważnych zabiegach chirurgicznych. Mój mąż był raz. Latem. Ponieważ jestem weteranem służby zdrowia, wiedziałam, jak wejść do szpitala. Weszłam. Uzbrojona w maseczkę i rękawiczki. Mój mąż nie był w stanie odebrać telefonu, nikt nie odbierał na oddziale. Nie mam pretensji. Wsiadłam w samochód i pojechałam zobaczyć, co się da zrobić. Miałam przed sobą bezsenną z lęku o życie i zdrowie mojego męża noc. Dumna nie jestem. Lekarz, kiedy mnie zobaczył, na pytanie o męża, odpowiedział – niech pani do niego wejdzie. Mój mąż jest od lat ciężko chory. Pomogłam mu wejść do łazienki. Nie bardzo pamiętał potem, że tam byłam. Nikt nie miał do mnie pretensji. Nikt mnie nie przeganiał.
Kiedy czytam, że kobieta nie może urodzić, bo dziecko jest chore i musiałaby przeżyć za małą kwotę i zniszczyć sobie życie - …
Mam ciężko chorego męża i syna. Już teraz dorosłego. Nie skarżę się. Gdybym wiedziała, że mąż jest chory, nie zdecydowałabym się na dziecko. Nie wiedziałam. Ale wiedząc, że dziecko jest chore, urodziłabym.
Zaraza mnie nie obchodzi. Ja żyję z zarazą od lat. Trzymam się chodzenia po lasach, po chodnikach raczej nocą.
Tu lasków i lasów jest kilka. Zagajników. Ze względu na własne choroby nie mogę biegać. Ale walczę. Może będę. Poszłam w miejsce, gdzie jest ciemno, ale jest kawałek asfaltu. Można potrenować bez kibiców. Jestem starszą panią, potrzebuje w trakcie spacerów… najprościej mówiąc, lasu. Lasek. Krzaki. Ciemno. Obejrzałam się. Wydawało mi się, że ktoś tam jest. Wyszłam. Poszłam kilka metrów dalej. Chyba pies. Nie pies. Dziki! Ale ile! Chmara dzików. Energia od żywych stworzeń. Bałam się, że się wystraszą i mnie zaatakują. Dziki zauważyły mnie i zaczęły uciekać. Gdzie one biegną? Gdzie idą? Domy. Pola. Dziki przyszły do biedronki, bo jedzą tam wyrzucony chleb. Trzydzieści? Naprawdę bardzo wiele dzików. Cienie. Teraz żartujemy, że w tym lasku obok drogi, biedronki, domów, przy polach, za każdym drzewem, jak w kreskówce, stoi dzik. I tylko oczy mu widać.
Moje dziecko poszło po zakupy. Do tej samej biedronki. Usłyszało rozmowę: „Panie! Tu nie ma dzików! Jelenie! Są jelenie!” Oj! Zdziwiłby się pan.
Opowiedziałam tą historię, jako przeciwwagę. Życie trwa. Jak my przeżyjemy? Nie wiem. Robię, co w ludzkiej mocy, żeby przetrwać. Jestem nauczycielką. Pracowałam z głęboko upośledzonymi umysłowo. Wiem, co to jest stres. Wiem, co to jest nieodpowiednie potraktowanie pracy. Czego jeszcze nie wiem?
Słucham mądrzejszych od siebie. Ostatnio wykładów Pani Woydyłło i śp Pana Osiatyńskiego. Tokarczuk. Myśliwskiego. Wielu, wielu osób.
Zmieniły się media, zmieniła się prasa. Szukam.
Powtarzam to. To stałe niezmienne. Diagnozy, które mają ogromny wpływ na życie. Dlatego to powtarzam.
To nie jest życie. Ale nie mam innego.
Dzisiaj byłam przetestować się na zarazę. Po co? Po co nas puszczają w tłum dzieci? Napisano do mnie: przyjechać samochodem. Ludzie mnie wyzywali, gdzie tym samochodem wjeżdżam. Mróz. Pielęgniarka na mrozie. Ludzie! …
Za każdym razem testy na zarazę wyglądały inaczej. Ktoś mnie pyta, czy mam samochód? Komputer? Zdrowie? Moje życie. Moja sprawa.
Każdy dzień. To moja prywatna sprawa. W ciszy.
Bardzo serdecznie pozdrawiam
a
aanna
 
Posty: 109
Dołączył(a): Śr, 25.01.2006 11:20
Lokalizacja: z osiedla

Re: ***

Postprzez Krystyna Janda N, 28.02.2021 08:34

Tak każdy dzień, każda reakcja, to nasza prywatna sprawa. Zmagamy się, jedni z żywiołem i zagładą inni z bryzą, wiaderkiem, ale znam tych , tak słabych , że ich dmuchnięcie w nos drugiego człowieka zabiło. Siły życzę.
Avatar użytkownika
Krystyna Janda
Właściciel
 
Posty: 18964
Dołączył(a): So, 14.02.2004 11:52
Lokalizacja: Milanówek


Powrót do Korespondencja