nie pomimo, ale właśnie dlatego

Tutaj publikujcie swoje opowiadania, scenariusze, felietony, rysunki itp

Re: winter is coming... czyli mroźny powiew historii.

Postprzez Tomek Cz, 23.05.2013 14:03

Postaraj się być mniej porywczy.
Obrazek
"Pokaż mi swoją kieszonkę, świerszczyku mój, a powiem ci kim jesteś" - Edmund Niziurski
Avatar użytkownika
Tomek
 
Posty: 3597
Dołączył(a): Wt, 17.07.2007 22:08

Re: winter is coming... czyli mroźny powiew historii.

Postprzez Tomek N, 26.05.2013 00:54

pomysł na majówkę :)

Obrazek

hmmm... gdzie by tu... (?)
do Warszawy! :D
"Pokaż mi swoją kieszonkę, świerszczyku mój, a powiem ci kim jesteś" - Edmund Niziurski
Avatar użytkownika
Tomek
 
Posty: 3597
Dołączył(a): Wt, 17.07.2007 22:08

Re: winter is coming... czyli mroźny powiew historii.

Postprzez Tomek N, 26.05.2013 12:48

"Pokaż mi swoją kieszonkę, świerszczyku mój, a powiem ci kim jesteś" - Edmund Niziurski
Avatar użytkownika
Tomek
 
Posty: 3597
Dołączył(a): Wt, 17.07.2007 22:08

Re: winter is coming... czyli mroźny powiew historii.

Postprzez Tomek Wt, 28.05.2013 23:28

Kalwinizm, ewangelicyzm reformowany – jedna z ważniejszych doktryn i wyznań protestanckich. Kalwinizm zaliczany jest do ewangelicyzmu historycznego, tj. wyznań wywodzących się wprost z reformacji. Dzieli się na trzy główne nurty: kościoły prezbiteriańskie, kościoły reformowane i kościoły kongregacjonalne.

Kalwinizm wywodzi się z reformacji szwajcarskiej, której działaczem był m.in. Huldrych Zwingli. Ostateczną postać nadał jej Jan Kalwin - Francuz. Kalwinizm odegrał znaczną rolę w formowaniu się wielu ruchów protestanckich: purytanów, hugenotów, anabaptystów, szkockich prezbiterian.

W Rzeczypospolitej Obojga Narodów okresu reformacji, był dominującym wyznaniem protestanckim wśród polskiej i litewskiej szlachty i trzecim wyznaniem chrześcijańskim w ogóle (po katolicyzmie i prawosławiu).

Obecnie liczy ok. 4000 wyznawców, zrzeszonych w Kościele Ewangelicko-Reformowanym w RP, Kościele Dobrego Pasterza oraz w Konfederacji Kościołów Reformowanych.

Kalwin oparł swoją doktrynę na Biblii uznając, że tradycja podlega stałej rewizji (ecclesia reformata et semper reformanda). Jej centralnym punktem była nauka o predestynacji, wedle której ludzie od chwili urodzenia są przeznaczeni przez Boga albo do zbawienia, albo do potępienia. Bóg dokonał tego wyboru przed stworzeniem świata i nie będzie on zmieniony. Spełnianie dobrych uczynków jest wyłącznie dowodem, że należymy do grona wybranych przez Boga. Teologia kalwińska inspirowała się poglądami św. Augustyna.

Kalwinizm surowo podchodził do wszelkich ozdób, zabaw, tańców, gier hazardowych. W kościołach nie umieszczano obrazów ani rzeźb. Kult koncentrował się wokół czytań biblijnych.

Według Maksa Webera chęć udowodnienia przynależności do grupy, która zostanie zbawiona motywowała ludzi do wytężonej pracy, czym przyczyniła się do rozwoju kapitalizmu.

Doktrynalnie kalwinizm różni się od katolicyzmu:
zasada ciągłego reformowania się i ewoluowania doktryny kościelnej (wedle zasady Ecclesia reformata semper reformanda – Kościół reformowany stale reformujący się) – przez to pierwotny kalwinizm ze swoimi surowymi zasadami stał się jednym z bardziej liberalnych wyznań chrześcijańskich,
dwa sakramenty – chrzest i eucharystia; (podczas sakramentu Komunii, zwanego Wieczerzą Pańską nie uznaje się transsubstancjacji, jest ona jedynie aktem symbolicznym obecności Chrystusa),
zakaz umieszczania w kościele obrazów i rzeźb – w odróżnieniu od kościołów luterańskich w kalwinizmie nie stosuje się nawet krucyfiksów, czyli krzyży z figuralną postacią Chrystusa,
kult Biblii, zwłaszcza Ewangelii,
tradycja kościelna nie ma wpływu na doktryny kościelne,
odrzucona jest (podobnie jak w wielu innych wyznaniach protestanckich) tzw. sukcesja apostolska,
powszechne kapłaństwo wszystkich wiernych (księża pełnią funkcję kaznodziejów, ordynowanych z urzędu; brak rozbudowanej hierarchii),
doktryna predestynacji (w liberalnych gałęziach kalwinizmu przestaje być postrzegana jako pewna i bezwzględna),
niezależność od państwa (różnica np. z luteranizmem),
odrzucenie wolnej woli człowieka (łaski Boga raz danej nie można stracić, ani z własnej woli odrzucić),
akcentowanie wszechmocy Boga i nicości człowieka, „skażonego” przez grzech pierworodny,
podkreślanie roli zbawienia przez wiarę dzięki Łasce Bożej („religia wiary”) w opozycji do innych wyznań, uznawanych przez kalwinizm za tzw. „religie uczynków”, (np. do katolicyzmu).

Gdy Marcin Luter ogłosił swoje rewolucyjne tezy w 1517 roku - Jan Kalwin miał 8 lat. Jan Kalwin (1509-1564) odcisnął największe piętno na duszy i charakterze Holendrów.
Życie kalwinisty opierało się na pięciu zasadach:

Tylko Łaska
Tylko Wiara
Tylko Biblia
Tylko Chrystus
Tylko Bogu Chwała


SOLI DEO GLORIA
"Pokaż mi swoją kieszonkę, świerszczyku mój, a powiem ci kim jesteś" - Edmund Niziurski
Avatar użytkownika
Tomek
 
Posty: 3597
Dołączył(a): Wt, 17.07.2007 22:08

Re: winter is coming... czyli mroźny powiew historii.

Postprzez Tomek Śr, 29.05.2013 08:56

O nocy Św. Bartłomieja bądź o wojnach religijnych we Francji wie prawie każdy Polak, który choć minimalnie uważał na lekcjach historii. Mniej osób natomiast wie, że kalwinizm we Francji miał nie tylko wspaniałą historię, ale jest ciągle obecny i bardzo widoczny w życiu kulturalnym i społecznym Francji. Warto zatem się mu przyjrzeć nieco bliżej.




Historia
Nie ulega wątpliwości, że intelektualnie grunt pod reformację we Francji został przygotowany przez humanizm. Siostra króla Francji, Małgorzata d’Angoulême (1492-1549) królowa Nawarry, razem z grupką przyjaciół zwanymi „kręgiem z Meaux” już przed wystąpieniem Lutra nawoływali do reformy kościoła, lektury Pisma Świętego w językach narodowych, zniesienia celibatu księży. Król Franciszek I, który uwielbiał swoją siostrę i przez palce patrzył na jej poglądy religijne, jednak nie wahał się prześladować nie tylko Waldensów na południu Francji, ale w 1534 roku po słynnej „aferze plakatów” rozpoczął prześladowania zwolenników Reformacji w całym kraju. Wtedy to młody Jan Kalwin zbiegł z Paryża, do Strasbourga (wówczas niezależnego miasta). Kolejny władca Henryk II również surowo prześladował ewangelików, ale ruch ten rozszerzał się i w 1555 roku założono pierwszy kościół reformowany w Meaux, a w 1559 roku odbyto pierwszy ogólno narodowy synod kościołów reformowanych w Paryżu. W tym okresie na kalwinizm przeszła ogromna rzesza szlachty i arystokracji francuskiej, co zapewniło młodemu kalwinizmowi oparcie polityczne.

Widząc nieskuteczność polityki prześladowań regentka Katarzyna Medycejska (1519-1589) zwołała do Poissy teologów katolickich i reformowanych, by spróbowali porozumieć się w sprawach wiary (1561). Stronę reformowaną reprezentował uczeń Kalwina Théodore de Bèze. Pomimo dobrej woli z obu stron, porozumienie rozpadło się głównie o rozumienie sakramentu „Wieczerzy Pańskiej”. W 1562 roku wydano Edykt Styczniowy, który przyznawał protestantom wolność sumienia, oraz wolność kultu w całej Francji za wyjątkiem Paryża oraz dworu królewskiego. Niezadowoleni katolicy kierowani przez księcia Gwizjusza wymordowali grupkę kalwinistów w Wassy, co doprowadziło do wybuchy 1szej, z ośmiu wojen religijnych. W 1570 roku regentce udało się opanować szał kolejnej wojny domowej i wynegocjowała małżeństwo swojej córki Małgorzaty z przywódcą Hugenotów (tak bowiem nazywano kalwinistów francuskich) Henrykiem de Bourbon królem Nawarry. Na ich ślub do Paryża w 1572 roku zjechała się cała śmietanka hugenockiej arystokracji. Na skutek skomplikowanych intryg, król Francji Karol IX postanowił wymordować przywódców hugenockich, ale masakra wymknęła się spod kontroli. W nocy z 23 na 24 Sierpnia 152 roku przy dźwiękach dzwonów bijących by pobudzić Paryżan do czynu, z zimną krwią w samej stolicy wymordowano około 4000 hugenotów w tym kobiety i dzieci. Na prowincji liczba wymordowanych sięgnęła ponad 10 000 ofiar. Na wieść o niej papież kazał wybić dziękczynny medal oraz osobiście odprawił „te Deum” w bazylice Św. Piotra w Rzymie. Reakcja reszty Europy była nieco bardziej ludzka i np. polska szlachta uchwaliła „Konfederację Warszawską” gwarantującą wolność sumienia i religii w Polsce. W samej Francji wybuchła kolejna wojna religijna, która przerodziła się w długotrwałą wojnę domową, gdy przywódca Hugenotów Henryk król Nawarry stał się królem Francji, jako Henryk IV Bourbon. Ostatecznie w 1595 roku przeszedł on na katolicyzm (słynne „Paryż wart jest mszy”), ale w 1598 wydał Edykt Nantejski, w którym gwarantował Hugenotom wolność sumienia i wyznania (za wyjątkiem 8 mil od Paryża), subwencje dla kleru reformowanego oraz utrzymywanie akademii protestanckich, prawo do zwoływania synodów, oraz kilkanaście twierdz bezpieczeństwa (te prowizje zniesiono w 1619 roku). Wyznawcy „Religii Rzekomo Reformowanej” (oficjalna nazwa kalwinizmu) stali się tolerowaną mniejszością w katolickim państwie.

Hugenoci stanowili w tym czasie około 10% populacji Francji, dość nierówno rozsianej po całym kraju. W Nawarze byli aż do 1619 roku kościołem panującym. Stanowili także większość w miastach i wsiach na południu kraju: Sevennach, Nimes, Mountauban oraz w Poitou na Zachodzie Francji i w La Rochelle. Ich spore skupiska znajdowały się także w Normandii, Paryżu oraz Prowansji i Delfinacie, gdzie resztki Waldensów przyłączyły się do kalwinistów. Na południu kraju oprócz mieszczan na kalwinizm przeszła także spora grupa chłopów. Szlachta, choć początkowo dość licznie reprezentowana, na skutek nacisków korony zaczęła w XVII wieku przechodzić na katolicyzm. Zgodnie z ustaleniami synodu w 1559 roku wszyscy pastorzy byli sobie równi i spotykali się w większych grupach by sprawować dyscyplinę kościelną. Małe classis zgrupowane były w sześć synodów regionalnych, które następnie wysyłały delegatów na synod narodowy, które zwołanie wymagało zgody korony, a ta po 1660 roku takiej zgody nie wydawała. Przyszłych duchownych kształcono w znakomitych akademiach w Samour, Nimes, Sedan i Montauban. Przez prawie 100 lat od Edyktu Nantejskiego Hugenoci żyli we Francji, jako znaczna i spokojna mniejszość religijna. Około 1680 roku stanowili około miliona mieszkańców i 4,5% populacji kraju.

Zmiana nastąpiła za sprawą Ludwika XIV. Nigdy nie darzył on hugenotów sympatią i od 1660 roku korona zaczęła restrykcyjnie interpretować klauzule Edyktu, zamykając kościoły i akademie protestanckie. Ostatecznie 17 października 1685 roku Edyktem z Fontainebleau król anulował Edykt Nantejski, nakazał zamknięcie wszystkich kościołów reformowanych w kraju, wygnanie pastorów, zakazywał praktykowania kalwinizmu nawet prywatnie, dzieci miały być chrzczone w kościele katolickim i wychowywane na katolików, jednocześnie zakazując emigracji zwykłym wiernym. Rok 1685 był dla hugenotów katastrofą porównywalną z apokalipsą. Za pomocą wojska („dragonady”) i tortur zmuszono tysiące z nich do przejścia na katolicyzm, często odbierając dzieci rodzicom i dając je na wychowanie do klasztorów. „Nowo nawróconych” jak ich nazywano, obowiązywał obowiązek przystępowania do katolickiej komunii raz na rok oraz zawierania małżeństw katolickich. Ci którzy odmawiali i zawierali małżeństwa przed notariuszem skazywali się na nieistnienie cywilne, gdyż ważne były tylko małżeństwa kościelne. Tym, którzy próbowali po kryjomu uczestniczyć w nabożeństwach kalwińskich, groziła albo kara śmierci albo dożywotnie więzienie w przypadku kobiet. Prześladowania na południu były tak surowe, że w 1702 roku wybuchło powstanie Kamizardów, które stłumiono z najwyższym trudem dopiero w 1710 roku, m.in. za cenę nieoficjalnego odejścia od prześladowań. Jednak pomimo zakazów tylko do 1715 roku z Francji wyemigrowało pół miliona hugenotów. Osiedlali się oni na całym świecie: od Berlina (gdzie stanowili ¼ populacji) poprzez Nowy Jork, Południową Karolinę, Surinam, Południową Afrykę, holenderską Indonezję po Gdańsk i Petersburg. Ich emigracja przyczyniła się do rozwoju nie tylko gospodarczego, ale i intelektualnego krajów w których się osiedlali.

Tymczasem we Francji, pomimo represji kościół reformowany się odradzał. Już w 1715 roku odbyto pierwszy potajemny synod narodowy, a przyszłych pastorów kształciły nieustannie akademie w Genewie oraz w Lozannie w Szwajcarii. Po jakimś czasie władze świeckie i cywilne pogodziły się z faktem, że z „Nowo nawróconych” nie da się zrobić dobrych katolików. Jednak na zmianę w statusie prawnym musieli czekać aż do 1787 kiedy to król Ludwik XVI Edyktem Tolerancyjnym zapewnił uznał ich status cywilny, jako obywateli, ale bez prawa do wolności sumienia i wyznania. To ostatnie nadała im dopiero „Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela” w 1789 roku, rozszerzona w 1791 roku na prawo do praktykowania swojej religii. Na skutek terroru jakobińskiego, mogli z niej korzystać dopiero od 1795 roku. W 1801 roku cesarz Napoleon I konkordatem uregulował ich istnienie. Kościół reformowany w Francji miał się składać z poszczególnych kościołów „prebiteralnych”, które jako jedyne miały osobowość prawną. Nad nimi w skali kraju nadzór sprawował świecki konsystorz powoływany przez rząd, nie było mowy o synodzie ogólnonarodowym. Na początku XIX wieku kalwiniści francuski liczyli około 500 000 wiernych, co stanowiło zaledwie 1,6% społeczeństwa.

XIX wiek to okres rozwoju tego wyznania. Choć po Restauracji w 1815 roku doszło do pogromów protestantów z rąk ultra rojalistycznych monarchistów, to czas Monarchi Lipcowej (1830-1848) był okresem, w którym ogromną rolę odgrywał kalwinista Francois Guizot (1787-1874). W XIX wieku nastąpiła też ekspansja i rozwój tego wyznania, na skutek intensywnej misji prowadzonej przez francuskich protestantów. Gdy w 1873 roku proklamowano III Republikę, kalwiniści zdecydowanie ją poparli, przez co ściągnęli na siebie niechęć katolików, spotęgowaną tylko przeprowadzonym w 1905 roku rozdziałem kościoła od państwa, który katolicy widzieli, jako „zemstę za Noc Św. Bartłomieja”. Podczas II Wojny Światowej kościół reformowany w 1940 roku potępił ekscesy antyżydowskie, a w 1942 roku w specjalnym liście do marszałka Petaina, potępił deportacje Żydów. Do historii przeszło miasteczko Chambron sur Lignon, gdzie mieszkańcy miasta przez całą wojnę ukrywali wspólnym wysiłkiem kilkuset Żydów. Jako jedyna miejscowość na świecie, została ona odznaczona medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów”.

Kościół dziś

Szacuje się, że Eglise Reformee de France (ERF) należy około 300 000 wiernych w 479 parafiach na terenie całej Francji, a drugie około 500 000 deklaruje swoje przywiązanie do tego kościoła, choć nie uczestniczy regularnie w jego praktykach. Kolejne 500 000 wiernych to „katoliko-protestanci” osoby z mieszanych związków wyznaniowych, którzy choć nie są formalnie członkami ERF, uczestniczą w jego życiu parafialnym i w jakimś stopniu się z nim identyfikują. Protestanci mieszkają na terenie całego kraju, ale ich największe skupiska pokrywają się z tymi z XVII wieku: w Nimes i Montauban miały do niedawna jeszcze protestanckie większości. La Rochelle na wybrzeżu atlantyckim, Normandia oraz Delfinat to kolejne duże skupiska. Poważnym centrum, nie tylko intelektualnym, jest Paryż.

Struktura kościoła jest trójstopniowa. Najważniejsze są parafie, w których prowadzone są nabożeństwa, szkółki niedzielne, koła biblijne. Pastorami są zarówno mężczyźni, jak i od lat 30-tych XX wieku kobiety, choć dopiero od lat 60-tych jest ich spora liczba. Ze względu na duże rozproszenie kościoła i wiernych, często jeden pastor czy pastorka obsługują kilka parafii. Nad parafiami nadzór sprawuje rada parafialna, na czele której stoi świecki. Rada parafialna wysyła dwóch delegatów (pastora i świeckiego) do jednego z ośmiu synodów regionalnych. One podejmują decyzje, co do organizacji programów wykraczających poza zasięg jednej parafii. To synody regionalne przedstawiają także sprawy do obrad Synodowi Narodowemu i to one wybierają na niego delegatów – w równej liczbie świeckich i duchownych. Synod Narodowy (zwołany po raz pierwszy po ponad 200 latach w 1872 roku) obraduje raz do roku. Podejmuje on najważniejsze decyzje odnośnie życia kościoła, w tym także decyzje teologiczne.

Jaki jest Francuski protestantyzm? Zapewne znajduje się on gdzieś pośrodku spektrum między konserwatyzmem a liberalizmem. W 2000 roku np. synod przyjął uchwałę, która zezwala osobom nie ochrzczonym na uczestniczenie w sakramencie Wieczerzy Pańskiej. Wywołało to sporo dyskusji, ale synod bronił się tym, że w społeczeństwie tak zeświecczonym jak społeczeństwo francuskie i w sytuacji tak głębokiej diaspory, jak ERF jest to niezwykle praktyczne i sankcjonuje istniejącą praktykę w wielu parafiach. W 2002 roku kościół rozpoczął debatę na temat ordynacji aktywnych homoseksualistów na pastorów i pastorki. Debata, w przeciwieństwie do wielu podobnych w innych kościołach, jak na razie odbywa się spokojnie i bez większych wstrząsów.

Jednym z najciekawszych zagadnień jest szeroko omawiane i komentowane zjawisko „protestantyzacji Francji”. Jak już było wspomniane, francuscy kalwiniści, z entuzjazmem przyjęli pierwszą fazę Rewolucji Francuskiej, która przyniosła im swobodę kultu (1791). W XIX wieku, szczególnie za Monarchii Lipcowej (1830-48) poczynili ogromne postępy i bardzo szybko zaczęli dominować w życiu gospodarczym kraju – np. przez długie lata w radzie nadzorczej Banku Francji zasiadali wyłącznie protestanci i Żydzi. Warto nadmienić, że ewangelikami była rodzina Peugeot, założycieli fabryki samochodów, podobnie jak rodzina bankierska Schlumbergerów. Ich ewangelicki etos humanitarnego traktowania pracowników oraz ograniczone poparcie dla ruchu robotniczego, wywarło głęboki wpływ na rozwój stosunków społecznych we Francji. Charles Gide (1847-1932) był wielkim ideologiem chrześcijańskiego podejścia do ekonomii, w którym widział wiele punktów zbieżnych z socjalizmem.

Mając awersję do wojującego katolicyzmu, który już nie raz dał im się we znaki, zwykłe głosowali dokładnie na odwrót niż katolicy. I gdy ci drudzy, odrzucili III Republikę, ewangelicy ją poparli z entuzjazmem, także, że w 1879 roku premier oraz połowa ministrów rządu, plus około 15% parlamentarzystów było protestantami. Wywołało to na nowo niechęć do protestantyzmu i pod koniec XIX wieku ukuto we Francji pojęcie „judeoprotestantyzmu”, który miła rządzić Francją. Protestanci obok socjalistów należeli do gorliwych obrońców Deyfusa w jego sprawie, co także nie przysporzyło im popularności wśród katolików. I od XIX wieku datuje się zjawisko, że francuscy kalwiniści głosują przeważnie na lewicę, zaś katolicy na prawicę. Warto nadmienić, że przegrany konkurent Jacques’a Chiraca na prezydenta Francji, Lionel Jospin był synem pastora reformowanego, choć sam deklarował się jako „niewierzący”. Do dzisiaj ewangelicy reformowani są „nadreprezentatywni” w dyplomacji, armii oraz w kadrach zarządzających zarówno państwowych, jak i prywatnych. Ich wpływ widać także w świecie filozofii i kultury: zmarły w 2005 roku Paul Riceur był ewangelikiem reformowanym, podobnie w rodzinie protestanckiej wychowywał się Gide, J.P. Sartre etc.

Jeśli chodzi o teologię ewangelicką, to za jednych z większych jej przedstawicieli uważa się Frederic’a Monoda (1794-1863) oraz jego krewnego Wilfreda Monoda (1867-1943) wywodzących się zresztą z całej dynastii pastorów i wybitnych teologów. Wielkim zwolennikiem ekumenizmu był pastor Marc Boegner (1881-1970) znany także ze sprzeciwu wobec deportacji Żydów i zaangażowania na rzecz pokoju na świecie i rozbrojenia. W jego zaangażowaniu ekumenicznym wspierała go teolog Suzanne de Dietrich (1891-1881). Fakultety teologii ewangelickiej w Paryżu i Montpelleir uchodzą za jedne z najlepszych w Europie.

Kościół reformowany we Francji bardzo pielęgnuje swoją historię. Powstało wiele muzeów poświęconych historii francuskiego protestantyzmu. Na specjalnej stronie internetowej poświeconej temu tematowi można przeczytać i wiele się dowiedzieć na ten temat. W regionie Sevennes do dzisiaj raz do roku pod gołym niebem kalwiniści zbierają się pod gołym niebem na słynne „Assables du desert”, które przypomina czasy, gdy ewangelicy reformowani na nabożeństwa zbierali się na pustkowiu, by uniknąć prześladowań.

Warto wspomnieć, że oprócz ERF istnieją we Francji inne kościoły protestanckie. W regionie Montbeliard, dawnym księstwie na pograniczu ze Szwajcarią dominują luteranie zrzeszanie w Luterańskim Kościele Francji liczącym około 30 000 wiernych w 47 parafiach. W 2005 podjął on decyzję o kontynuowaniu kroków ku unii kościelnej z ERF. Oba kościoły mają odbyć wspólny synod w Montbelard w 207 roku. W Alzacji i Lotaryngii, przyłączonej do Francji w 1920 roku nie obowiązuje rozdział kościoła od państwa i tutaj dominują luteranie stanowiący około 200 000 wiernych w 235 parafiach, którzy kilka lat temu podjęli decyzję o zjednoczeniu z małym kościołem reformowanym Alzacji i Lotaryngii (33 000 wiernych w 55 parafiach) w Protestanckie Kościoły Alzacji Lotaryngii. Pod niego podlega państwowy wydział teologii ewangelickiej (luterańskiej) na uniwersytecie w Strasbourgu. Unia Wolnych Koœcio³ów Ewanglieckich (liberlnych, powstałych pod koniec XIX wieku) liczy sobie 2500 wiernych w 55 parafiach. Wolne Kościoły Reformowane (konserwatywne) liczą sobie 13 000 wiernych w 37 parafiach głównie na terenie południowej Francji. Wszystkie ww. kościoły są członkami Francuskiej Federacji Protestanckiej.

Na całym świecie istnieją towarzystwa potomków hugenotów, którzy uciekli z piekła Ludwika XIV w XVII wieku, ale nie zapomnieli o swoich korzeniach. Raz na 4 lata organizowane są dla nich specjalne spotkania we Francji, by przybliżyć im historię przodków. W Polsce przy Bibliotece Synodu Kościoła Ewangelicko – reformowanego działa Polskie Towarzystwo Hugenockie.

Francuski kalwinizm to nie tylko historia, ale także żywe życie kościelne. Pamiętam, gdy w 2002 roku brałem udział w Assemble du Desert w Cevennach i siedziałem wśród kilku tysięcy wiernych obok starszej pani. Gdy prowadząca pastor wskazała numer Psalmu, który mieliśmy śpiewać (według tłumaczenia Teodora de Beze i muzyki Klemensa de Marot z XVI wieku), staruszka uśmiechnęła się do mnie, gdy usłyszała pierwsze nuty, po czym powiedziała: „Ten Psalm śpiewamy, gdy udajmy się na wojnę”, po czym jak większość obecnych zaśpiewała kilka zwrotek z pamięci.
Kazimierz Bem
"Pokaż mi swoją kieszonkę, świerszczyku mój, a powiem ci kim jesteś" - Edmund Niziurski
Avatar użytkownika
Tomek
 
Posty: 3597
Dołączył(a): Wt, 17.07.2007 22:08

Re: winter is coming... czyli mroźny powiew historii.

Postprzez Tomek Pt, 31.05.2013 23:43

JAN KALWIN

Urodził się 10 lipca 1509 r. w Noyon. małym historycznym miasteczku położonym w północnej części Francji. w Pikardii. Jego matka, piękna, inteligentna i pobożna niewiasta. przedwczesną śmiercią osierociła Jana we wczesnym dzieciństwie. Jego ojciec dzięki zdolnościom i pracy uzyskał stanowisko prekursora kapituły. Często też wchodził w konflikty z władzami kościelnymi. Synowi swemu Janowi starał się zapewnić gruntowne wykształcenie. Najpierw młody Kalwin uczył się w Noyon, później w Paryżu studiował sztuki wyzwolone i teologię. Niezwykle zdolny, w nauce odznaczał się wielką pilnością i pracowitością. Był bardzo przywiązany do kościoła rzymskiego i z przerażeniem dowiadywał się o naukach reformacyjnych. nie miał wątpliwości, że “heretycy” zasługują na stos. Jako obrońca Kościoła zetknął się z protestanckimi naukami. Był to pierwszy promień światła Bożego, który przebił mury scholastyki i przesądu, które więziły Kalwina.

Duży wpływ na niego wywarła dysputa jaką prowadził z kuzynem Piotrem Oliyitanem, oddanym zwolennikiem reformacji i tłumaczem Biblii z hebrajskiego na francuski. Od Oliyitana usłyszał takie stwierdzenie: “Są tylko dwa rodzaje religii na świecie: jeden to ten, który został wymyślony przez ludzi, w którym człowiek zbawia się przez ceremonie oraz dobre uczynki, drugi rodzaj to religia objawiona w Biblii, ucząca, że człowiek może być zbawiony tylko z łaski Bożej”. Kalwin daleki był od przyjęcia takiego stanowiska, jednak w jego umyśle zrodziły się myśli, których nie mógł się pozbyć. Świadomość grzechu nie odstępowała go, a pośrednictwo świętych, dobre uczynki traktowane jako zasługi zbawcze, ceremonie kościelne — nie dawały upragnionego pokoju. Daremnie szukał ucieczki w spowiedzi i praktykach pokutnych.

Na takim stanie duszy zobaczył, jak na jednym z publicznych placów palono heretyka. Uderzył go spokój na obliczu męczennika. Porównał to z własną rozpaczą i duchową udręką, jaka go nie odstępowała mimo najsurowszego posłuszeństwa wobec Kościoła. Wiedząc, że zwolennicy Reformacji opierają swoją ufność na Biblii postanowił ją przestudiować. Z namowy ojca znanego ze swego krytycznego stosunku do ówczesnego kościoła udał się do Orleanu, aby na tamtejszym uniwersytecie, słynącym ze znakomitych profesorów, zgłębić tajniki wiedzy prawniczej. Jednym z ludzi, którzy wywarli wówczas ogromny wpływ na dalszy rozwój Kalwina był wykładowca literatury i języka greckiego, Melchior Wolmar, gorący zwolennik Marcina Lutra. Ten wielki erudyta, pomógł Kalwinowi zapoznać się z poglądami niemieckiego reformatora, a także pobudził do własnych refleksji nad Pismem Świętym.

Do grona nauczycieli w tym okresie studiów Kalwina należało również kilku innych zwolenników Reformacji, m.in. Nicolas Berauld wychowawca Gosparda de Coligny, Anny Du Bourg, spalony na stosie w 1559 r. za obronę Reformacji, a także Francois Flotman, prekursor prawa międzynarodowego.

Po śmierci ojca w 1531 r. Jan Kalwin wolny od jego nacisku, aby poświęcić się karierze prawniczej, zmienił całkowicie swe zainteresowania i wysiłki w kierunku Pisma Świętego. O swych religijnych zmaganiach napisał w liście do kardynała Sadoleta tak: “Sądziłem, że dojdę do pojednania z Tobą (Boże) drogą swych uczynków i wstawiennictwem (świętych). Ale ilekroć to czyniłem, doznawałem co najwyżej chwilowego pokoju, lecz w głębi duszy nie czułem jak i przedtem, pokoju trwałego. Ilekroć zagłębiałem się w sobie lub chciałem wnieść swe myśli do Ciebie, ogarniała mnie zawsze na nowo niewypowiedziana trwoga, której nie zdołała odpędzić ani spowiedź ani dobry uczynek. A im lepiej oczyma duszy widziałem swój stan wewnętrzny, tym ostrzejsze wyrzuty biczowały moje sumienie. Nie pozostał mi inny środek pociechy, jeno zwodnicze okłamywanie samego siebie... I cóż pozostało mi innego o Panie, mnie nędznemu i zatraconemu, jak tylko wyrzec się ze łzami, wzdychaniem i prośbą starego życia, któreś potępił, i wstąpić na drogę Twoją. Jeden jest tylko port zbawienia dusz naszych — miłosierdzie Twoje, zaofiarowane nam w Jezusie Chrystusie. Dla grzechów naszych wszyscy jesteśmy zatraceni przed obliczeni Bożym, lecz sprawiedliwość Chrystusa nas zbawiła. On posłuszeństwem swoim przykrył wszystkie przestępstwa nasze, ofiarą swoją uśmierzył gniew Boży, krwią obmył przewinienia nasze.. W tym więc sensie mówimy: z łaski zbawieni będziemy, a nie dla naszej zasługi, ani uczynki nasze. A że Chrystusa wiarą obejmujemy i sprawiedliwością Jego się przyoblekamy, według zwyczaju Pisma Św. usprawiedliwieniem z wiary to nazywamy”. W tym samym liście Kalwin wyznaje kardynałowi o swym całkowitym oddaniu się Bogu, O swych wewnętrznych walkach, głębokich wahaniach i wielkim żalu na myśl o opuszczeniu Kościoła, z którym związał się od dzieciństwa. Jego krótki pobyt w Paryżu w 1533 r. zostaje przerwany wybuchem prześladowania zwolenników Reformacji. Wskutek groźby aresztowania, Kalwin ratuje się ucieczką. Schronienie znalazł u swego przyjaciela Louisa Tillet`a w Anglouleme; Tam bogato zaopatrywana biblioteka, wymiana myśli w gronie wybitnych humanistów, cisza, sprzyjały studiom i poszukiwaniom teologicznym, które w przyszłości zaowocowały dziełem życia Kalwina: Institutio Christianae religionis (Nauka religii Chrześcijańskiej).

Następny rok 1 534, charakteryzuje się w życiu Kalwina częstymi podróżami. Wiosną udaje się do dóbr Małgorzaty Nawarskiej (siostry króla), która sprzyjała protestantom. Tam rozpoczyna swoją pracę duszpasterską wśród ludzi w ich domach, otoczony przez cale rodziny, czytał Biblię i wyjaśniał im prawdy zbawienia. Przyjmowany był zarówno w zamkach jak i chatach. Szedł ciągle naprzód, kładąc podwaliny zborów, które później wydały” nieustraszonych obrońców nauk biblijnych. W tym okresie spotyka starego d’Etaples Lefeyre`a, z którym prowadził ożywione dyskusje. W tym samym roku w Poitiers, w gronie zwolenników nauki reformacyjnej wygłasza kazanie i udziela wieczerzy Pańskiej pod dwoma postaciami. Do dziś Poitiers uważane jest za miejsce narodzin reformacyjnego nabożeństwa. Również w 1534 r. Kalwin pisze swą pierwszą pracę teologiczną zatytułowaną La Psychopannychie (Czujność duszy), w której przeciwstawia się poglądom anabaptystów, w tym także słusznej z punktu widzenia biblijnego, nauce o nieświadomym śnie umarłych aż do sądu ostatecznego. Kalwin mimo, iż był wielkim mężem Bożym, podobnie jak M. Luter nie był wolny od błędów, a dzieło reformy dalekie było od ukończenia.

Pod koniec 1534 r. ponownie musi pozostawić Francję, udaje się przez Strasburg do Bazylei. Tutaj pod przybranym nazwiskiem Martianusa Lucariusa oddaje się studiom i pracy nad Nauką religii chrześcijańskiej. Pierwsze jej wydanie w języku łacińskim ukazało się w Bazylei w 1536 r.

Prześladowania jakie wybuchają we Francji zmuszają zwolenników zreformowanego Kościoła do opuszczenia jej granic i szukania schronienia na obczyźnie. Francja odrzuciwszy Ewangelię, ten dar nieba, zasiała ziarno bezprawia i zniszczenia.



DZIAŁALNOŚĆ J. KALWINA W SZWAJCARII

Prześladowania zmuszają Jana Kalwina do opuszczenia Francji. Sprzedaje swoją ziemię w Noyon i wyjeżdża z Francji, do której już nigdy nie powróci. W drodze do Bazylei zatrzymuje się w Genewie, miejscu wstrząsanym walkami religijnymi. Ani na moment Jan Kalwin nie przypuszczał, że przyjdzie mu w tym miejscu spędzić najowocniejsze, a zarazem najtrudniejsze lata życia.

Genewa w tym czasie uchodziła za jedno z najbardziej zdemoralizowanych miast Europy. Na wielką skalę rozszerzyło się pijaństwo, złodziejstwo, korupcja i rozpusta. Nawet przyjęcie wyznania reformowanego nie zmieniło sytuacji. Przyjęcie zreformowanego wyznania nie odbyło się na zasadzie indywidualnego nawrócenia, lecz decyzji władz miejskich. Oficjalne odrzucenie jednej religii i urzędowe przyjęcie innej nie zmienia ludzi.

Przywódcy Kościoła reformowanego na czele z Wilhelmem Farelem uważali, że zaprowadzenie ładu i porządku wymaga surowej dyscypliny, a do tego potrzebny był człowiek o silnej osobowości, budzący powszechny szacunek. Takim człowiekiem w oczach Farela był Jak Kalwin. Leniwy i miłujący spokój Kalwin, przyzwyczajony do studiów, nie widział się w tej roli, ani nie był skłonny tej propozycji przyjąć. Dopiero uroczyste ostrzeżenie Farela potraktował jako głos z Nieba i zdecydował się pozostać w Genewie.

Swoją pracę w Genewie rozpoczął od działalności kaznodziejskiej w kościele Św. Piotra, natomiast w publicznych dysputach wygłaszał niezwykłą erudycję i głęboką znajomość Biblii i pism Ojców Kościoła. Dla ludności Genewy Kalwin opracował Katechizm, dając w nim systematyczny wykład zasad wiary. Mieszkańcy Genewy byli zobowiązani zaakceptować go i dopiero wtedy stawali się członkami Kościoła.

Zdecydowana postawa Rady Genewskiej, że nie należy odmawiać komunii, zrodziła inny problem: do kogo faktycznie należy władza w dziedzinie życia duchowego. Wielu świeckich spoglądało na Kościół w Niemczech, który Reformacja luterańska podporządkowała władzy książąt. Kalwin gwałtownie zaprotestował przeciw ingerencji władzy świeckiej w dziedzinę życia kościelnego.

W dzień Wielkanocy zarówno Kalwin jak Farel, mimo wydanego im wcześniej zakazu odprawiania nabożeństw, wygłaszają kazania. Kilka dni później z rozkazu Rady zmuszeni zostają do opuszczenia Genewy. Kalwin ulega namowom Martina Bucera, dla którego żywił ogromny podziw i osiada w Strasburgu. Tam równocześnie obejmuje funkcję profesora teologii na uniwersytecie.

Trzyletni pobyt Kalwina w Strasburgu charakteryzuje się intensywną pracą teologiczną. Dowodem tego są liczne prace teologiczne m.in. Komentarz listu do Rzymian, List do Sadoleta, Zbiór psalmów i pieśni, Krótki wykład o Wieczerzy Pańskiej. Ta ostania rozprawa powstała w związku ze sporami wywołanymi dyskusją Zwingliego z Lutrem w Marburgu. Co do obecności Chrystusa w chlebie, Kalwin zajął stanowisko pośrednie między poglądami reformatora niemieckiego i szwajcarskiego. Dla Kalwina Wieczerza Pańska nie jest aktem symbolu (tak jak dla Zwingliego), nie jest w niej obecny Chrystus (jak głosił Luter), lecz jest aktem działania łaski Bożej, w którym przez działanie Ducha Świętego udzielane bywa człowiekowi do duchowego spożycia prawdziwie będące w niebie ciało Chrystusowe. Jest to duchowe zespolenie się z uwielbianym Chrystusem. Dokonuje się to nie tylko w Komunii, lecz również poza nią. W sumie było to stanowisko bliższe Lutrowi, niż Zwingliemu.

Swą wiarą, pobożnością, całkowitym oddaniem się pracy, ogromną wiedzą i skromnością Kalwin szybko pozyskał sobie mieszkańców Strasburga. Często też brał udział w dyskusjach teologicznych rzymsko katolików z protestantami. W czasie jednej z takich dysput poznał osobiście Filipa Melanchtona, z którym mimo odmiennego temperamentu serdecznie się zaprzyjaźnił. Melanchton wysoko cenił odwagę i erudycję Kalwina, ten zaś szanował i podziwiał niemieckiego reformatora, któremu w 1543 zadedykował swój “Traktat o wolnej woli”. W tych spokojnych latach Kalwin zawiera małżeństwo z młodą piękną kobietą Idelette de Bure, wdową po anabaptyście Jean Stordeur. Ta skromna i pobożna kobieta troskliwie czuwała nad słabego zdrowia mężem. Obdarzyła go synem, zmarłym niestety krótko po urodzeniu. Także jej przedwczesna śmierć, po 9 latach małżeństwa, boleśnie dotknęła i na zawsze osamotniła Kalwina. W swym wspólnym życiu często borykali się z problemami natury materialnej. Często też w swoim domu udzielali gościny szukającym pomocy uciekinierom francuskim, a także ludziom, którzy pragnęli poznać reformatora. W Strasburgu Kalwin zapoznał się też lepiej z reformacją niemiecką.

Po wyjeździe Kalwina z Genewy Kościół próbował odzyskać utracone wpływy. Kardynał Sadolet skierował list w tej sprawie do mieszkańców miasta. Nikt nie miał odwagi odpowiedzieć na ten list. Jedynie Kalwin w słynnym liście do Sadoleta podjął się obrony nauki reformacyjnej. Te i inne czynniki przyczyniły się do wzrostu stronnictwa i przyjaciół Kalwina. Coraz częściej rozlegały się głosy o potrzebie powrotu reformatora do Genewy. Wreszcie uległ namowom Bucera i Farela. 13 września 1543 r. zjawił się ponownie W Genewie, witany entuzjastycznie przez jej mieszkańców. Wkrótce po przybyciu do Genewy, na prośbę Rady, Kalwin opracował zbiór przepisów, regulujących sprawy życia kościelnego, takie jak porządek nabożeństwa, ordynacja duchownych, porządek Wieczerzy Pańskiej, kształcenie pastorów, skład władz kościelnych i sposób ich powoływania. Praca ta jest dowodem zmysłu praktycznego i wielkich zdolności organizacyjnych Reformatom z Genewy.

Chociaż nie doszło do porozumienia pomiędzy Kalwinem a Zwingliem, to jednak w 1549 r. Kalwin zawiera z następcą Zwingliego, Henrykiem Bulingerem porozumienie w sprawie obrzędów religijnych (sakramentów). Zdaniem obu reformatorów Wieczerza Pańska jest znakiem wspólnoty duchowej, jakiej Chrystus nam z sobą udziela.

Jan Kalwin wygłaszając codziennie kazanie w kościele św. Piotra, prowadząc wykłady teologiczne, pisząc traktaty, powoli precyzuje doktrynę reformowaną. a także określoną strukturę kościelną.

Często pomawia się Kalwina o dyktaturę duchową czy dogmatyczną. Należałoby to jednak nazwać wielkim autorytetem duchowym, jakim cieszył się Reformator. Oczywiście przewodniczył zgromadzeniu duchownych, był profesorem teologii, wygłaszał codziennie kazania, prowadził ogromną korespondencję, posiadał duży wpływ na konsystorz, któremu wszakże nie przewodniczył. Nie mógł być dyktatorem człowiek, któremu do końca życia nie udało się uniezależnić spraw Kościoła od władzy cywilnej.

Nie możemy pominąć także faktu, że Jan Kalwin popełnił szereg błędów, lecz temu wielkiemu Francuzowi przypadło działanie w warunkach, w których było niezwykle trudno uchronić się od popełnienia błędów. Zresztą bohaterowie “bez skazy” i “zmazy” żyją jedynie w wyobraźni świeckich i kościelnych hagiografów, ukazując ich jako nieprzekonywające postacie. Popełnione błędy nie przyćmiły wielkości Kalwina. Jego opinii zaszkodził szczególnie wyrok wydany w Genewie na Michała Servet’a za negowanie jedności "Trójcy Świętej" bardziej jednak w oczach potomnych niż jemu współczesnych. Pamiętać należy, że w XVI w. wszelkie odstępstwo od uznawanych zasad wiary powszechnie karane było śmiercią. Kalwin myślał podobnie, był bowiem dzieckiem swej epoki, którą pod wieloma względami wyprzedzał, ale nie zawsze pod względem stosunku do wolności sumienia. Jest prawdą, że to Kalwin spowodował aresztowanie Severt’a, prawdą też jest, że w czasie procesu był jego oskarżycielem. Chociaż uważał, że śmierć dla tak nieprzejednanego przeciwnika Trójcy Świętej jest właściwą karą, to przecież jednak pragnął, aby cierpienia w ogniu zostały mu oszczędzone, proponował aby kara śmierci przez spalenie na stosie została zamieniona na ścięcie mieczem. Wina jednak za ten haniebny czyn pozostaje. Wszelkie próby wybielenia postaci Kalwina pod tym względem mijają się z celem.

Nazwisko Jana Kalwina często kojarzy się lekceważąco z nauką o przeznaczeniu. Owszem, uczył o przeznaczeniu, ale ówcześni widzieli tę naukę w całkowicie innym, świetle niż my. W czasach współczesnych reformatorowi dość powszechnie jeszcze wierzono, że przeznaczenie zależy od decyzji duchownych, bowiem oni posiadają klucze do Królestwa Niebieskiego. Kalwin natomiast uczył, że los każdego człowieka został określony przez Boga, a nie przez ludzi, już przed założeniem świata. Trudno sobie dziś uzmysłowić jak wielką ulgę musiała przynieść ta nauka jego wiernym. Kalwin uważał też, że w życiu człowieka zachodzi cudowna zmiana (uświęcenie), jeżeli ten widzi siebie jako wybrane dziecko panującego Boga.

Zdrowie Kalwina zrujnowane złym odżywianiem jeszcze w czasów studiów, dalej wyniszczane intensywną pracą, pogorszyło się znacznie w latach 1558-l559. Skrajnie osłabiony i cierpiący fizycznie, w lutym 1564 wygłasza swój ostatni wykład w Akademii i ostatnie kazanie, po czym świadom zbliżającej się śmierci żegna się z radcami i duchownymi, którzy przybyli zewsząd, aby go jeszcze raz ujrzeć. Wyznając przed nimi swoje winy, prosi o przebaczenie. “Musieliście — powiedział — niejedno przecierpieć, a szczególnie moją popędliwość i skłonność do gniewu, ale zapewniam Was, że te wady bolały mnie więcej aniżeli Was. Dziękuję Wam, że znosiliście je tak cierpliwie, iż z całego serca Was proszę, przebaczcie mi je jako też wszelkie zło, które z nich wypływało, chociaż nigdy nie robiłem niczego z nienawiści lub z zemsty, zawsze czyniłem to, co wydawało mi się, że jest nakazem Bożym”. Żegnają go również Farel i Beza.

Umiera przytomnie 27 maja 1564 r. Pochowany zostaje na cmentarzu Plain Palais w Genewie. Zgodnie z jego ostatnią wolą grobu nie oznaczono żadnym kamieniem. Dziś nie ma śladu po miejscu ostatniego spoczynku Wielkiego Reformatora, który przez całe życie głosił, iż cała chwała należy się tylko Najwyższemu Bogu... Soli Deo gloria! Jedynemu Bogu chwała.

ZNACZENIE JANA KALWINA DLA ROZWOJU REFORMACJI

Wybitną cechą osobowości Jana Kalwina była jego niezwykle żywa i głęboka wiara w mądrość i miłość Bożą, posłuszeństwo i podporządkowanie się woli Stwórcy. Inną nie mniej ważną cechą jego osobowości była niezwykle żywa inteligencja połączona z rozległą wiedzą. Ta wiara i wypływające z niej przekonanie, że celem człowieka jest oddawanie czci i służenie Bogu, stanowiły podstawę całej wszechstronnej działalności życiowej Kalwina, dawały siłę do walki o zachowanie i utrwalenie prawdy Bożej. Mimo dolegliwości fizycznych, a niejednokrotnie także chwil goryczy i osamotnienia, mobilizowały go do wytężonej pracy teologicznej i kaznodziejskiej.

Działalność Kalwina w Genewie obejmuje prawie 30 lat. W pierwszym okresie jego działalności w oparciu o nauki Pisma Świętego, praca jego zmierzała do założenia struktur organizacyjnych i nauki zreformowanego Kościoła. W drugim okresie — by szerzyć stamtąd Reformację w całej Europie. Ważną częścią działalności Kalwina było utrzymywanie korespondencji ze zwierzchnikami kościelnymi, teologami, osobami panującymi, humanistami i przyjaciółmi. Obdarzony głębokim umysłem i rozległą wiedzą, był zdolny ogarnąć różnorodne problemy europejskie. Był prawdziwym Europejczykiem. Tym sposobem dzieło szwajcarskiego Reformatora wykroczyło daleko poza granice Genewy, rozpowszechniło się w całej Europie, w tym także w Polsce. . .

Genewa stała się miejscem schronienia dla prześladowanych reformatorów całej Europy. Przez wiele stuleci, zbiegowie uciekając przed straszliwymi prześladowaniami, stawali przed bramami Genewy. Jej mieszkańcy ciepło i serdecznie przyjmowali wygłodzonych, zmaltretowanych, pozbawionych Ojczyzny zbiegów i ich rodziny. Tu znajdowali dom i zajęcie. Byli oni dla miasta przez swą pobożność, wiedzę, pracowitość i uczciwość wielkim błogosławieństwem. Wielu z tych, którzy tu znaleźli schronienie, wracało do domu, by przeciwstawić się tyranii średniowiecznego Rzymu.
"Pokaż mi swoją kieszonkę, świerszczyku mój, a powiem ci kim jesteś" - Edmund Niziurski
Avatar użytkownika
Tomek
 
Posty: 3597
Dołączył(a): Wt, 17.07.2007 22:08

Re: winter is coming... czyli mroźny powiew historii.

Postprzez Tomek N, 02.06.2013 23:06

TEODOR BEZA

Teodor Beza, następca Kalwina w Genewie, urodził się 19 czerwca 1519 roku w starej, szlacheckiej rodzinie, osiadłej w małym, ale sławnym burgundzkim mieście Vézelay. Wcześnie stracił matkę. Był słabowity i wątły. Chodzić zaczął dopiero w 5 roku życia. Lekarze tak uprzykrzyli mu życie, że chciał utopić się w Sekwanie. Dopiero kiedy nieszczęśliwym dzieckiem zajął się bogaty wuj, stary kawaler, żyjący w Paryżu, wychowanek zaczął szybko przychodzić do zdrowia.

Beza niedługo przebywał w Paryżu. Dziesięcioletniego chłopca opiekun posłał na naukę do sławnego i uczonego Melchiora Wolmara w Orleanie, gdzie wśród wybranych uczniów Wolmara poznał Kalwina, przyszłego swego przyjaciela.

Beza przebywał u Wolmara siedem lat, zrazu w Orleanie, później w Burges. Zdolny i pilny żywił dla mistrza synowskie uczucia szacunku i wdzięczności. Wolmar, wielki uczony i znakomity pedagog, zdołał obudzić w uczniu zamiłowanie do studiów literackich. dawszy mu po temu solidne podstawy w rzetelnej znajomości greki i łaciny, które Beza z czasem opanował mistrzowsko. Beza u Wolmara zapoznał się również z ruchem reformacyjnym, którego mistrz był zdecydowanym i gorliwym zwolennikiem.

Prześladowanie zwolenników "nowej religii" położyło niebawem kres cichemu życiu w domu Wolmara. Mistrz, zmuszony, opuścił Burges i udał się do Tybingi. Beza poszedłby najchętniej za nim, ale krewni, łożący na jego utrzymanie, polecają mu wrócić do Orleanu i oddać się studiom prawnym albo poświęcić się stanowi duchownemu. Ani jedne, ani drugie nie odpowiada upodobaniom młodego Bezy. Po długich pertraktacjach uzyskuje wreszcie od krewnych zezwolenie na studia literackie w Paryżu.

Tam dostaje się w wir wesołego i swawolnego życia. Już w 1544 nawiązuje bliższą znajomość z córką mieszczanina Klaudyną Desnoz. W cztery lata później wydaje pierwszą książkę "Juwenilia", zbiór łacińskich wierszy, które cieszyły się wzięciem u czytelników. Ciężka choroba powoduje to, że Beza zrywa z dotychczasowym sposobem życia, z wesołymi przyjaciółmi i - wraz z Klaudyną - opuszcza Paryż. Udaje się na "dobrowolne wygnanie" - jak sam powiada - do Genewy. Kalwin serdecznie powitał przyjaciela z czasów studiów u Wolmara. Beza zawiera z Klaudyną ślub i przyjmuje stanowisko profesora greki na akademii w Lozannie. W dziewięć lat później (1558) przenosi się do Genewy i przyjmuje urząd rektora nowo założonej akademii teologicznej.

Nie było mu jednak dane cieszyć się cichą pracą naukową. Walory zewnętrzne, ogłada i pochodzenie szlacheckie oraz walory wewnętrzne, rozległa wiedza i swada oratorska zwróciły na niego uwagę zwolenników Reformacji. Proszą go, aby poczynił kroki w obronie prześladowanych ewangelików. Beza osobiście i drogą korespondencyjną zwraca się do władz poszczególnych kantonów szwajcarskich i do protestanckich książąt niemieckich z prośbą o interwencję u króla francuskiego na rzecz prześladowanych hugenotów. Interwencje te były tym bardziej potrzebne, kiedy na tron francuski wstąpił dziewięcioletni Karol IX, a rządy w jego imieniu sprawowała matka, Katarzyna de Medici, zagorzała katoliczka. Na czele obozu protestanckiego stał książę Kondeusz i szlachetny admirał de Coligny. Udało się im wymóc na królowej-regentce zwołanie w 1561 r. kolokwium do Poissy. Po raz pierwszy mieli tu francuscy protestanci wystąpić jawnie i publicznie w obronie swej nauki. Ich rzecznikiem miał być właśnie Teodor Beza. Nie oczekiwał on, że rozmowy w Poissy przyniosą francuskim protestantom jakiekolwiek ulgi. Zrazu nie chciał nawet podjąć się udziału w tych rozmowach. Z czasem uległ namowom i udał się do Paryża. Gładkie maniery, wielkie oczytanie i umiejętność prowadzenia debat wywołały na dworze królewskim wielkie wrażenie.
Wojciech Wrzos
"Pokaż mi swoją kieszonkę, świerszczyku mój, a powiem ci kim jesteś" - Edmund Niziurski
Avatar użytkownika
Tomek
 
Posty: 3597
Dołączył(a): Wt, 17.07.2007 22:08

Re: winter is coming... czyli mroźny powiew historii.

Postprzez Tomek Śr, 05.06.2013 21:59

pr
Ostatnio edytowano Cz, 16.04.2015 21:10 przez Tomek, łącznie edytowano 1 raz
"Pokaż mi swoją kieszonkę, świerszczyku mój, a powiem ci kim jesteś" - Edmund Niziurski
Avatar użytkownika
Tomek
 
Posty: 3597
Dołączył(a): Wt, 17.07.2007 22:08

Re: winter is coming... czyli mroźny powiew historii.

Postprzez Tomek So, 08.06.2013 00:06

... grzebiąc w starociach natknąłem się na książki z mojego dzieciństwa... -
autorzy, którzy oczywiście królują - no to wiadomo: :D

Edmund Niziurski
i
Hanna Ożogowska

a powieści owych autorów to m.in. :
1. Niewiarygodne przygody Marka Piegusa
2. Adelo zrozum mnie!
3. Osobliwe przypadki Cymeona Maksymalnego
4. Głowa na tranzystorach
5. Ucho od śledzia
6. Tajemnica zielonej pieczęci

oraz wiele, wiele innych...
Ostatnio edytowano Pt, 02.08.2013 19:37 przez Tomek, łącznie edytowano 1 raz
"Pokaż mi swoją kieszonkę, świerszczyku mój, a powiem ci kim jesteś" - Edmund Niziurski
Avatar użytkownika
Tomek
 
Posty: 3597
Dołączył(a): Wt, 17.07.2007 22:08

Re: winter is coming... czyli mroźny powiew historii.

Postprzez Tomek N, 09.06.2013 01:59

Polecam Dynastię Tudorów


Obrazek

oraz Rodzinę Borgiów

Obrazek


już w HBO idą 3-cie sezony! :)
Ostatnio edytowano Pt, 02.08.2013 19:38 przez Tomek, łącznie edytowano 1 raz
"Pokaż mi swoją kieszonkę, świerszczyku mój, a powiem ci kim jesteś" - Edmund Niziurski
Avatar użytkownika
Tomek
 
Posty: 3597
Dołączył(a): Wt, 17.07.2007 22:08

Re: winter is coming... czyli mroźny powiew historii.

Postprzez Tomek Śr, 12.06.2013 23:49

Predestynacja - na rozważania

List św. Pawła do Rzymian 8:29-30 mówi: „Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi. Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał - tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił - tych też obdarzył chwałą”.

List św. Pawła do Efezjan 1:5 i 11 mówi: „Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli... W Nim dostąpiliśmy udziału my również, z góry przeznaczeni zamiarem Tego, który dokonuje wszystkiego zgodnie z zamysłem swej woli”.
"Pokaż mi swoją kieszonkę, świerszczyku mój, a powiem ci kim jesteś" - Edmund Niziurski
Avatar użytkownika
Tomek
 
Posty: 3597
Dołączył(a): Wt, 17.07.2007 22:08

Re: winter is coming... czyli mroźny powiew historii.

Postprzez Tomek N, 16.06.2013 00:08

Myśli Jana Kalwina

Kościół mieszka na ziemi; podobny jest jednak do ptasiego gniazda, bowiem, jak powiedziano w innym miejscu, nie ma on fundamentu, który można by zobaczyć, i choć wygląda jakoby nic, jest minio to niezmienny i stały. A dlaczego? Ponieważ Bóg jest pośrodku niego.

Otóż dziś nie istnieje już ta materialna świątynia, która była niegdyś, za czasów prawa, ale wiemy, że w Panu naszym, Jezusie Chrystusie, Bóg poświęcił swoją świątynię dla całego świata (...) i wbrew wszystkim demonom i nieprzyjaciołom prawdy musi wypełniać to, co przyobiecał, a mianowicie, że zawsze będzie miał swój lud, który służyć Mu będzie.

Pomijamy, że zewnętrzny stan Kościoła wygląda niby godny pogardy, ale jego piękność od wewnątrz jaśnieje; że jest chwiejny na ziemi, ale mocną siedzibę ugruntowaną ma w niebiosach; że jest rozdarty i rozproszony po świecie, nawet powalony na ziemię, a mimo to trzyma się cały, stojąc przed Bogiem i aniołami Jego; słowem, że jest tak nędzny co do ciała, aby jego duchowa szczęśliwość przetrwała (...).

Wszyscy wybrani złączeni są więzami wiary w jeden Kościół i społeczność, w jeden lud Boży, którego Chrystus, nasz Pan, jest wodzem, księciem i głową jakby jednego ciała, tak że w Nim przed stworzeniem świata zostali wybrani, aby wspólnie zgromadzić się w Królestwie Bożym.
"Pokaż mi swoją kieszonkę, świerszczyku mój, a powiem ci kim jesteś" - Edmund Niziurski
Avatar użytkownika
Tomek
 
Posty: 3597
Dołączył(a): Wt, 17.07.2007 22:08

Re: winter is coming... czyli mroźny powiew historii.

Postprzez Tomek Śr, 24.07.2013 00:56

WOLNOŚĆ
Ostatnio edytowano Cz, 16.04.2015 21:10 przez Tomek, łącznie edytowano 1 raz
"Pokaż mi swoją kieszonkę, świerszczyku mój, a powiem ci kim jesteś" - Edmund Niziurski
Avatar użytkownika
Tomek
 
Posty: 3597
Dołączył(a): Wt, 17.07.2007 22:08

Re: winter is coming... czyli mroźny powiew historii.

Postprzez Tomek Wt, 03.09.2013 22:56

WCIĄŻ ODKRYWAM.
Ostatnio edytowano Cz, 16.04.2015 21:10 przez Tomek, łącznie edytowano 1 raz
"Pokaż mi swoją kieszonkę, świerszczyku mój, a powiem ci kim jesteś" - Edmund Niziurski
Avatar użytkownika
Tomek
 
Posty: 3597
Dołączył(a): Wt, 17.07.2007 22:08

Re: winter is coming... czyli mroźny powiew historii.

Postprzez Tomek N, 08.09.2013 01:15

..
Ostatnio edytowano Pn, 13.07.2015 13:12 przez Tomek, łącznie edytowano 1 raz
"Pokaż mi swoją kieszonkę, świerszczyku mój, a powiem ci kim jesteś" - Edmund Niziurski
Avatar użytkownika
Tomek
 
Posty: 3597
Dołączył(a): Wt, 17.07.2007 22:08

Re: winter is coming... czyli mroźny powiew historii.

Postprzez Tomek Cz, 19.09.2013 00:07

* * *

Jesień.
Ostatnio edytowano Cz, 16.04.2015 21:11 przez Tomek, łącznie edytowano 1 raz
"Pokaż mi swoją kieszonkę, świerszczyku mój, a powiem ci kim jesteś" - Edmund Niziurski
Avatar użytkownika
Tomek
 
Posty: 3597
Dołączył(a): Wt, 17.07.2007 22:08

Re: winter is coming... czyli mroźny powiew historii.

Postprzez Tomek So, 28.09.2013 23:13

Nie przepadam za komediami romantycznymi... ale...
film, który obejrzałem dziś - nie był taką komedią romantyczną "sensu stricte" ;)

fajna obsada - Julianne Moor, Kevin Bacon, Marisa Tomei. no i Steve Carell.
ciekawa, wielowątkowa fabuła. bardzo ciepła opowieść o różnych postaciach miłości. taki trochę powrót do źródeł, potwierdzający tezę, że jak się czegoś bardzo pragnie i że jak się robi wszystko w tym celu, no nie ma opcji - to się udać musi!! :)
no i : nic nie jest nam dane na zawsze, trzeba się nieustannie starać :)

Tytuł mnie trochę odstraszył, i wahałem się, czy go obejrzeć, ale na sobotnie, lekkie (ale niegłupie) kino, jak znalazł. ma trochę (małych) niedociągnięć. ale długo się uśmiechałem jeszcze po obejrzeniu. :)

"Kocha, lubi, szanuje"
http://www.cda.pl/video/915824d/Kocha-l ... ktor-PL-HD
"Pokaż mi swoją kieszonkę, świerszczyku mój, a powiem ci kim jesteś" - Edmund Niziurski
Avatar użytkownika
Tomek
 
Posty: 3597
Dołączył(a): Wt, 17.07.2007 22:08

Re: winter is coming... czyli mroźny powiew historii.

Postprzez Tomek Pn, 30.09.2013 23:02

http://www.filmweb.pl/film/W+imi%C4%99...-2013-640446

"W Imię"... -
obsada świetna, Chyra i Kościukiewicz grają genialnie, dają z siebie wszystko. Film mi się podobał (w odróżnieniu od "33 scen z życia"). Małgośka pokazała tu przede wszystkim człowieka z jego wątpliwościami, życiowymi dylematami. Ksiądz. taki człowiek jak każdy inny, no bo przecież tak jest. Moim zdaniem lepiej byłoby, żeby to była raczej historia z jakąś miłostką, np. do kobiety - lekarki, nauczycielki, bibliotekarki z wiejskiej szkoły coś w tym klimacie... To nie jest film skandalizujący. nie ma tu jakichś scen, itp. film jest delikatny, reżyserka nie skandalizuje. jest wiele niedomówień. Moim zdaniem nie jest to film anty-kościelny. To jest po prostu historia człowieka, takiego jak każdy z nas. z jego słabościami, z jego ludzkimi zmaganiami. po za tym fajnie się ten film ogląda, jest wciągający.
Na pewno też (w moim przypadku) duże znaczenie ma to, że gra Chyra (którego uwielbiam!) i nie chodzi tu o sensację.
jest w tym filmie tyle metafizyki, symboliki i wieloznaczności...

jeden z lepszych filmów, polskich (bo kino polskie ostatnio kuleje...)
które oglądałem.. polecam.
Tomek

a tu, obejrzany niedawno:
Matka Joanna od Aniołów
https://www.youtube.com/watch?v=MYLKK78mA1M
"Pokaż mi swoją kieszonkę, świerszczyku mój, a powiem ci kim jesteś" - Edmund Niziurski
Avatar użytkownika
Tomek
 
Posty: 3597
Dołączył(a): Wt, 17.07.2007 22:08

Re: winter is coming... czyli mroźny powiew historii Kina

Postprzez Tomek Śr, 02.10.2013 20:30

pozostając w temacie :)
wczoraj Konwicki i Kawalerowicz,

a dziś pora na Mistrza Bergmana

Siódma Pieczęć
polecam gorąco!
https://www.youtube.com/watch?v=45BFs3fXjGY
"Pokaż mi swoją kieszonkę, świerszczyku mój, a powiem ci kim jesteś" - Edmund Niziurski
Avatar użytkownika
Tomek
 
Posty: 3597
Dołączył(a): Wt, 17.07.2007 22:08

Re: winter is coming... czyli mroźny powiew historii Kina

Postprzez Tomek Cz, 03.10.2013 23:28

wróciłem niedawno z przeglądu filmowego w ramach:
http://institutfrancais.pl/culture/pl/2 ... i-g-r-e-c/
w kinie Kultura

co film, to lepszy! jednak Munk bije GRECa na głowę! :)

polecam zwłaszcza filmy "Chomik" - świetna komedia (Marcin Perchuć, Paweł Wilczak)
http://www.filmweb.pl/film/Chomik-2011-629986
http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/1228050

i "Mazurek" dramat obyczajowy z Kingą Preis
http://www.filmweb.pl/film/Mazurek-2013-664895
"Pokaż mi swoją kieszonkę, świerszczyku mój, a powiem ci kim jesteś" - Edmund Niziurski
Avatar użytkownika
Tomek
 
Posty: 3597
Dołączył(a): Wt, 17.07.2007 22:08

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Wasza twórczość