Mały człowiek z wielkim psem (1)

Tutaj publikujcie swoje opowiadania, scenariusze, felietony, rysunki itp

Mały człowiek z wielkim psem (1)

Postprzez Apatia Śr, 26.11.2014 07:04

Mały człowiek z wielkim psem (1)
Czarne skrzydła kamieni

Joanna wyszła z klatki schodowej. Wieczór był chłodny i teraz, po upalnym dniu, nad wszystkim unosiła się para. Nie mgła, a para. Chodniki, dachy, kałuże, skóra... wszystko syczało.
- Mroczny ślizg – szepnęła. - Jak żelazko pańci...
Cały dzień spędziła w pracowni. Pomysł na obraz nie był zły, a jednak...
- Wszystko do dupy – mówiła ze złością i malowała dalej.
I za każdym pociągnięciem pędzla na płótnie kładły się metafizyczne wizje młodej, subtelnej lecz agresywnej kobiety. Subtelnej i agresywnej? W przypadku Joanny było to możliwe. Zatem, za każdym pociągnięciem pędzla płótno przyjmowało na siebie kobiece emocje.
Ze szczytu spływał łagodny fiolet. Swobodnie rozdzielał się na mniejsze strugi i trzydzieści centymetrów niżej, z morderczą siłą wbił się w czerń. Po drodze rozwalił trzy niebieskie arbuzy i zasysając tę rozwaloną wcześniej czerń zatracił przyzwoite granice kolorów. Joanna cofnęła rękę.
- Do dupy! Nic tu nie ma! Pustka! Nul! Zero! Do dupy!
Odłożyła pędzel i włączyła płytę Janis. Pracownię wypełniło Cry Baby. Znowu spojrzała na obraz.
- I czego ty chcesz? Właśnie tak ma być! Ta pustka ma tu być! - zawołała i rzuciła się na płótno.
Teraz malowała szybko. Szybko i szeroko. Fioletowoczarne arbuzy przepchnęła w stronę turkusowego jeziora. Arbuzy z dziwną przyjemnością rozerwały zagubioną w umyśle Joanny plażę. I nawet seledynowe kikuty potrzaskanych drzew, które od dwóch dni sterczały po drugiej stronie wody nie były w stanie zatrzymać tej dzikiej ekspresji. Janis chrypiała, a Joanna malowała. Farba i płótno nierealnie wypiętrzyły się pod sufit, a potem runęły w dół. Czarne skrzydła kamieni...
Joanna podniosła rękę. Rzeka błota osunęła się i zbliżyła do czarnych skrzydeł. Tu się zatrzymała. Ale tylko na chwilę. Zmieniła kierunek i, niespodziewanie dla Joanny, rozdarła wymalowaną wczoraj, rajską, szmaragdową łąkę. Joanna znowu cofnęła rękę. Nie odrywając oczu od łąki, zanurzyła pędzel w brązowej farbie i z całej siły pacnęła tym wstrętnym brązem w sam środek szmaragdu. Błoto spieniło się i wściekle zawyło. Znalazło ujście między grudkami zaschniętej farby i frywolnie popłynęło w dół obrazu. Wolniej i wolniej, ciszej i ciszej... Na brzegu płótna spuchło i ciężką kroplą spadło na podłogę (...)
Apatia
 
Posty: 125
Dołączył(a): Cz, 03.01.2013 08:12
Lokalizacja: Malachitowy Las :)

Re: Mały człowiek z wielkim psem (1)

Postprzez Andru88 Cz, 04.12.2014 06:03

Wciągajace. Widzę w nawiasie 1 czy to znaczy że będzie ciąg dalszy?
W internecie przeczytalem że to książka ale nie ma na merlinie w empiku. Gdzie można tą ksiązkę kupic?
Andru88
 
Posty: 24
Dołączył(a): N, 16.11.2014 07:15

Re: Mały człowiek z wielkim psem (1)

Postprzez Apatia Cz, 04.12.2014 08:34

dzięki za słowo "wciągające" :) książkę można kupić u wydawcy a wydawcą jest ElSet w Olsztynie
pozdrawiam
Apatia
 
Posty: 125
Dołączył(a): Cz, 03.01.2013 08:12
Lokalizacja: Malachitowy Las :)

Mały człowiek z wielkim psem 1

Postprzez HieronimDWed Cz, 23.04.2015 10:26

Mały człowiek z wielkim psem 4

Ludzie witraże
JOANNA obudziła się, ale nie otworzyła oczu. W jej głowie rozkręcała się betoniarka. Dobrze ją znała... Kobieta przetoczyła się wolno na brzeg ogromnego łóżka. Próbowała sobie przypomnieć... Wczoraj cały dzień malowała. Do domu wracała w nocy, odurzona oparami i wizjami. Tempera, tsunami w mandarynkowym sadzie, wilgotny zmierzch... Jerry Otworzyła oczy i pomacała łóżko za plecami.
- Ufff... - odetchnęła z ulgą.
Była sama. No, może niezupełnie.
- Aldona, wynocha - zachrypiała.
Wielki biszkoptowy pies niechętnie zsunął się na podłogę. Joanna spojrzała na budzik.
- Jedenasta?
Zerwała się z łóżka i natychmiast opadła na nie z powrotem. Kręciło jej się w głowie. Leżała chwilę, a potem wolno usiadła.
- Betoniarka... – jęknęła.
Mieszkanie Joanny było przeciwieństwem pracowni. Wszędzie walały się gazety. Na krzesłach i na klamkach wisiały ubrania, na stole stał but. Jeden. Niczyj. Pod stołem leżały wyciumkane zabawki Aldony. No i te butelki... Niebieskie, zielone, żółte, pomarańczowe... Najwięcej butelek stało na parapetach. Joanna mieszkała na ostatnim piętrze, więc słońce często w nie zaglądało. Butelki żyły w świetle okna. Nie wiadomo skąd wzięło się w niej to uwielbienie kolorowych refleksów. Dostrzegła je już w dzieciństwie i lubiła mieć blisko siebie.
- Puste witraże - zwykła mówić. - Jak ludzie...
Więc te butelki, pomijając źródło ich pochodzenia... te butelki były jak ludzie. Joanna wypijała z nich tylko wino...

szyba
Avatar użytkownika
HieronimDWed
 
Posty: 37
Dołączył(a): Pn, 26.01.2015 14:21

Mały człowiek z wielkim psem 1

Postprzez HieronimDWed Cz, 23.04.2015 10:28

Mały człowiek z wielkim psem 4

Ludzie witraże
JOANNA obudziła się, ale nie otworzyła oczu. W jej głowie rozkręcała się betoniarka. Dobrze ją znała... Kobieta przetoczyła się wolno na brzeg ogromnego łóżka. Próbowała sobie przypomnieć... Wczoraj cały dzień malowała. Do domu wracała w nocy, odurzona oparami i wizjami. Tempera, tsunami w mandarynkowym sadzie, wilgotny zmierzch... Jerry Otworzyła oczy i pomacała łóżko za plecami.
- Ufff... - odetchnęła z ulgą.
Była sama. No, może niezupełnie.
- Aldona, wynocha - zachrypiała.
Wielki biszkoptowy pies niechętnie zsunął się na podłogę. Joanna spojrzała na budzik.
- Jedenasta?
Zerwała się z łóżka i natychmiast opadła na nie z powrotem. Kręciło jej się w głowie. Leżała chwilę, a potem wolno usiadła.
- Betoniarka... – jęknęła.
Mieszkanie Joanny było przeciwieństwem pracowni. Wszędzie walały się gazety. Na krzesłach i na klamkach wisiały ubrania, na stole stał but. Jeden. Niczyj. Pod stołem leżały wyciumkane zabawki Aldony. No i te butelki... Niebieskie, zielone, żółte, pomarańczowe... Najwięcej butelek stało na parapetach. Joanna mieszkała na ostatnim piętrze, więc słońce często w nie zaglądało. Butelki żyły w świetle okna. Nie wiadomo skąd wzięło się w niej to uwielbienie kolorowych refleksów. Dostrzegła je już w dzieciństwie i lubiła mieć blisko siebie.
- Puste witraże - zwykła mówić. - Jak ludzie...
Więc te butelki, pomijając źródło ich pochodzenia... te butelki były jak ludzie. Joanna wypijała z nich tylko wino...

szyba
Avatar użytkownika
HieronimDWed
 
Posty: 37
Dołączył(a): Pn, 26.01.2015 14:21


Powrót do Wasza twórczość



cron