Ewa Matuszewska - Sprawy ważne, ważniejsze

Tutaj publikujcie swoje opowiadania, scenariusze, felietony, rysunki itp

Ewa Matuszewska - Sprawy ważne, ważniejsze

Postprzez Jureczek Śr, 25.11.2015 09:10

www.zakopanedlaciebie.pl

Ewa Matuszewska



Sprawy ważne, ważniejsze i najważniejsze



Moja "Czytelnia", z dala od telewizora


Władysław Tatarkiewicz filozof i historyk filozofii, estetyk i etyk, do tego historyk sztuki, materiały do traktatu “O szczęściu” rozpoczął zbierać w roku 1918, w wolnej Polsce. Do pisania traktatu Tatarkiewicz przystąpił jesienią 1938, a w sierpniu 1939 praca została ukończona.


Wybuch II wojny światowej spowodował jednak dopisanie nowego rozdziału zatytułowanego "Cierpienie", zaś kolejne fragmenty książki powstawały aż do roku 1943. John R. R Tolkien, pisarz i filolog, profesor literatury staroangielskiej, poeta i filozof, a przede wszystkim twórca powieści Władca Pierścieni, której akcja rozgrywa się w mitycznym świecie Śródziemia, ten mityczny świat tworzył podczas II wojny światowej.

Co wynika z przypomnienia tak różnych twórców? Otóż obydwaj byli filozofami, co dawało im odpowiedni dystans wobec niemożliwej do zniesienia rzeczywistości, obydwaj byli pisarzami, tworzącymi własne światy, pozwalające zapomnieć o świecie, na który nie mogło być zgody. Pisanie pomagało im przetrwać, a dla późniejszych czytelników zarówno „O szczęściu”, jak i „Władca Pierścieni”, były dowodami, jak wielką siłę pocieszenia ma Słowo – dobre, mądre, napisane i przeczytane w odpowiednim momencie. Pisanie ku pokrzepieniu serc? Polska ma długą tradycję twórczości tego właśnie rodzaju, jej najwybitniejszym przedstawicielem jest oczywiście Henryk Sienkiewicz z „Trylogią”.

Obserwując z dystansu wydarzenia ostatnich kilku miesięcy na, pożal się Boże, politycznej scenie Polski, głęboko zastanawiam się, jaki będzie ich efekt w literaturze nieuchronnie zbliżającej się IV RP? Ku pokrzepieniu serc pisać pewnie będziemy MY, na szczęście nie licząc na to, że ONI zechcą opublikować książki napisane przez „stojących tam, gdzie ZOMO” (cyt. za Prezesem). Wydawnictw prywatnych jest dość, papier można kupić w nieograniczonych ilościach, więc nie trzeba się martwić, przynajmniej do czasu.

Co będą pisać ONI? Niekończącą się opowieść o Smoleńsku, strzeliste panegiryki na cześć Prezesa i jego akolitów, pasjonujące kryminały o ograbieniu przez poprzednią ekipę kancelarii prezydenta. I tak dalej, i tak dalej.

Nie każdy może pisać, ale każdy może czytać. Zamiast wgapiać się w szklany ekran, z którego ostatnimi czasy płynie rynsztok lizusostwa dziennikarskiego, zaś ci, co wygrali, dają w TV pokaz arogancji, zwykłego chamstwa i niekompetencji, sięgnijmy po książki.
Tak właśnie zrobiłam i od kilku tygodni mój dzień zaczyna się podobnie (po dopełnieniu obowiązków związanych z opieką nad Mamą). Kawę wypijam w „Czytelni”, przeglądając prasę i czytając parę stron „Tajemniczego płomienia królowej Loany” Umberto Eco. Znakomita książka, zwłaszcza dla absolwentki bibliotekoznawstwa!

Bohater, mediolański antykwariusz zajmujący się starymi książkami, po wypadku traci pamięć. Pamięta tylko cytaty z arcydzieł literatury światowej i za ich pomocą porozumiewa się z bliskimi, próbując odzyskać tożsamość i pamięć. Wcześniej przeczytałam „Temat na pierwszą stronę”, również Umberto Eco – to z kolei książka dla dziennikarzy, niemal instruktaż, jak robić tabloid.

W kolejce czeka tego samego autora „Cmentarz w Pradze” i „Wtedy. O powojennym Krakowie” Joanny Olczak-Ronikier. Po całym dniu prozaicznych, acz ważnych zajęć wyruszam w pielgrzymkę pod Kajlas. „Góra w Tybecie. Pielgrzymka na święty szczyt” autorstwa Colina Thubrona to opowieść o tolerancji religijnej, szacunku dla wszystkich ludzi i pamięci o tych, którzy odeszli.

Dzięki tym lekturom od nowa ustalam swoją hierarchię wartości – nie denerwuje mnie fakt, że minister kultury z kulturą niewiele ma wspólnego, że w telewizji zaczynają się czystki, a poniedziałkowy program Tomasza Lisa wczoraj, 23 listopada 2015, został zastąpiony relacją z jakiejś gali, co do głębi oburzyło Mamę, namiętną oglądaczkę tegoż programu i czytelniczkę wstępniaków Lisa w Newsweeku.

Nie ma co obrażać się na rzeczywistość, trzeba tworzyć własną – w kręgu przyjaciół, z dobrymi książkami, muzyką i filmami (niekoniecznie w TV). Każdy z nas ma wszak coś własnego, cennego, czego ONI zniszczyć, zawłaszczyć ani splugawić nie mogą.

(em)
Jureczek
 
Posty: 2522
Dołączył(a): N, 20.05.2007 09:22
Lokalizacja: Warszawa

Powrót do Wasza twórczość



cron