Kama z Batalionu Parasol - pożegnanie

Tutaj publikujcie swoje opowiadania, scenariusze, felietony, rysunki itp

Kama z Batalionu Parasol - pożegnanie

Postprzez Jureczek Śr, 17.02.2016 18:17

Z http://www.forum-ochoty.org.pl przepisałem mój opis o Kamie - Marii Stypułkowskiej- Chojeckiej
Pozdrawiam
Jurek
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Niewiele jest autorytetów takich jak Kama, kochanych i przez młodych i przez starych ludzi. We wczorajszych pożegnaniach w Katedrze Polowej mówiono, żegnamy Cię małą jasnowłosą dziewczynkę. Wielu z jej rówieśników poległo w wojnie mając kilkanaście lat i nigdy nie byli dorośli. A Kama dożyła do wieku 90 lat. Ale to co najważniejsze, to co ją ukształtowało wydarzyło się w dzieciństwie i młodości. Służba w Harcerskich Zastępach opiekujących się na Dworcu Głównym w Warszawie podróżnymi w dniach września 1939 r była jej wstępem do działań bojowych. Przyjęcie przysięgi na równi z dorosłymi zrobiło z Kamy żołnierza. Przygotowywała się do walki poprzez szkolenia sanitarne, wywiadowcze i bojowe. A również jako trzynastolatka chodziła na zwykłe lekcje szkolne, może trochę odmienne od dzisiejszych bo prowadzone w konspiracji.
Jako nieduża dziewczynka nie wyglądająca na swoje lata nie wzbudzała podejrzeń Niemców, że prowadzi rozpoznanie wywiadowcze. Meldunki od kilku takich dziewczynek, przechodzących przez dzielnicę niemiecką w Warszawie były niezwykle ważne dla wywiadu Armii Krajowej.

Krótka dwu, trzyminutowa obserwacja Kamy i innych dziewczynek powtarzana co dzień pozwoliła ustalić jakim samochodem jeździ obserwowany gestapowiec. Kto z nim jedzie samochodem, którymi ulicami jedzie do Katowni na Szucha?

Dowództwo Batalionu Parasol w końcu w oparciu o meldunki młodych wywiadowczyń określało gdzie i kiedy wysłać żołnierzy Batalionu Parasol aby wykonali wyrok śmierci na katach z gestapo.

Przed jedną z akcji Kama poszła do Kościoła Najświętszego Zbawiciela i modliła się o to, żeby zachowała się dzielnie w miejscu akcji. Musiała zachować wielki spokój żeby niezawodnie rozpoznać samochód z gestapowcem. Umownymi znakami dawała sygnał do akcji bojowej. Nie mogła się pomylić . Nie mogła zawalić akcji Batalionu Parasol.


Nie mówiła o tych akcjach jako o zamachach. Mówiła, że to były długo przygotowywane akcje bojowe. Sam strzał to był etap akcji. Później była ewakuacja z miejsca bitwy, zapewnienie opieki rannym, powiadomienie rodzin o śmierci kolegów. Słowo zamach według Kamy zupełnie nie odpowiadało takiemu skomplikowanemu przedsięwzięciu.

Kama brała udział w 7 akcjach bojowych. 6 odbyło się w Warszawie, jedna przeciw W. Koppe w Krakowie. Najsłynniejsza była akcja bojowa w wyniku której zginął gen. Franz Kutschera.

Dwa razy tylko płakała w Powstaniu Warszawskim. Raz jak musiała opuścić ciężko ranną koleżankę Irenę w szpitalu, drugi raz gdy zapadła decyzja kapitulacji Powstania.

Te wspomnienia o poległych kolegach, męczeństwo Warszawy o której zawsze mówiła z miłością wyznaczyły Kamie dalszą misję życiową.
Po wojnie niezwykle dużo zrobiła dla popularyzacji wiedzy o Batalionie Parasol. Na pogrzebie Kamy wspominano, że miała doskonały kontakt z młodzieżą. Do ostatnich swoich dni myślała, że odwiedzi trzy szkoły, które od stycznia 2016 r czekały cierpliwie na jej odłożoną wizytę.

Mówiono o niej Kama nie pani Kama, była w opinii żegnających ją przyjaciół cały czas tą młodą dziewczynką z Batalionu Harcerskiego Parasol.

Młodzieży na Powązkach Wojskowych na pogrzebie było bardzo dużo. Żegnały Kamę grupy rekonstrukcyjne w strojach wojskowych z Powstania. Rozległa się salwa honorowa, w głośnikach zabrzmiały pieśni powstańcze i wiersz Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.


Żołnierze odchodzą ale przychodzą nowe roczniki i muszą sprostać swoim wielkim poprzednikom i muszą trwać dalej przy umiłowanej Ojczyźnie.


Jerzy Słomczyński
Jureczek
 
Posty: 2522
Dołączył(a): N, 20.05.2007 09:22
Lokalizacja: Warszawa

Powrót do Wasza twórczość