wycieczka do aquaparku (cz.III)

Tutaj publikujcie swoje opowiadania, scenariusze, felietony, rysunki itp

wycieczka do aquaparku (cz.III)

Postprzez piwonie86 Śr, 09.03.2016 18:18

cz. III

Muszę natychmiast wejść na tą stronę, ok., jest dostęp, mam – ocaleni.pl... czytam i oczom nie wierzę, czyżby jakaś katastrofa – gwiezdne wojny – albo bitwa pięciu armii... uff... co jest grane do jasnej....
Komunikat jest bardzo lakoniczny i w zasadzie niczego nie wyjaśnia. Nie możemy ci pomóc, otrzymasz od nas tylko następujące wskazówki:
- każdy napotkany może być twoim wrogiem, nie nawiązuj żadnych kontaktów.
- za wszelką cenę unikaj kontaktu z hologramami, zwłaszcza ludzi.
- możesz jeść i pić to co znajdziesz.
- ptaki kierują się do stref bezpiecznych.
- sam / sama musisz ustalić zasady, którymi od dzisiaj będziesz się kierować.
- szansę mają tylko Kreatywni i Zdeterminowani.

To wszystko. Usiadłam z wrażenia i nie mogłam podnieść się przez następne godziny. Acha, nie mogę także dodzwonić się do nikogo ze znajomych ani na żaden numer alarmowy, ponadto obawiam się, że bateria jest już na wyczerpaniu.

***

Zmęczenie wzięło górę na strachem i oszołomieniem – nie wiem jak długo spałam, ale kiedy obudziłam się słońce już nieźle przygrzewało. Potarłam ręce jedna o drugą, to dodawało energii, a później chciałam wstać, ale zakręciło mi się w głowie. To był sygnał, że bez jedzenia i picia daleko nie zajdę. Nie byłam też pewna, czy realizować wczorajszy plan wędrówki wzdłuż autostrady, jednak wszystko zeszło na drugi plan wobec konieczności zdobycia pożywienia. Możesz jeść i pić co znajdziesz. Dzięki. Najpierw znalazłam kałużę i napiłam się deszczówki po raz pierwszy w życiu, wody starczyło nawet, żeby obmyć twarz. Jeść, jeść i po raz trzeci jeść. Rozejrzałam się po okolicy, żadnych budynków, mógłby być chociaż jakiś przydrożny zajazd albo stacja benzynowa. Ale nie, pustkowie. Jednak na poboczu rosła trawa, a w niewielkiej odległości krzewy. Zanim znajdę coś bardziej konkretnego, urwę sobie trochę liści, trochę pokrzyw. Jak pomyślałam tak zrobiłam. Dawno nie miałam takiej rewolucji w żołądku, burczenie mogło zagłuszyć warkot silnika, ale zebrałam siły i szłam na spotkanie czegoś czego nie chciałam już sobie wyobrażać. Na szczęście nie było ani za zimno ani za gorąco, tak w sam raz, żeby spacerować w szlafroku kąpielowym po autostradzie. Czy ktoś troszczy się o to co robię i gdzie jestem?

***

Estakady ciągnęły się chyba na przestrzeni kilometra, kiedy zatrzymałam się, aby odpocząć, dopadła mnie taka myśl, że nigdzie nie dojdę. Co więcej przypomniało mi się przesłanie z jakiś czytanych w dzieciństwie książek, że żeby przetrwać w sytuacji ekstremalnej to lepiej czekać na pomoc niż tracić siły na wędrowanie. Musiałam podjąć pierwszą decyzję – iść czy szukać schronienia i czekać. Na asfalcie leżał maleńki kamyk – rzucę nim z całej siły, później spróbuję odszukać, jak znajdę to idę dalej, jak nie to zostaję tutaj gdzie jestem. Zostałam i to na całkiem długo.
Pierwszego dnia wybrałam słup, który od tej chwili podpierał moje plecy, kiedy spałam lub siedziałam w milczeniu. Autostrada wiła się, spod mojego mostu było widać, pojazdy, które przejeżdżały, a raczej nie przejeżdżały. Dawało to cień nadziei, że w końcu kogoś zatrzymam, jednak po doświadczeniu z końmi, na razie nie chciałam próbować. W głowie tłukło mi się także – unikaj hologramów, zwłaszcza ludzi. Ruchu na autostradzie nie było, ale co jakiś czas przejeżdżał pojazd będący skrzyżowaniem karetki pogotowia i karawanu, miał czarne szyby, ale karoserię w jakieś wzory. Pewnego ranka przetarłam oczy ze zdziwienia – po mojej autostradzie spacerowała tam i powrotem dziewczyna z długimi blond włosami. Do pośladków. Wpatrywałam się w nią niczym w świętą madonnę, gdy nagle nadjechał jeden z tych dziwnych pojazdów, które już widywałam wcześniej. Zwolnił i zatrzymał się, serce zaczęło mi walić jak oszalałe, ale nie mogłam wydobyć siebie żadnego dźwięku. Drzwi otworzyły się i dziewczyna wsiadła do środka auta, po chwili odjeżdżają, a ja tkwię przy betonowym słupie – moje axix mundi od kilku dni. Jednak nie, samochód ponownie zatrzymuje się po przejechaniu może pięćdziesięciu metrów – co będzie dalej, ktoś zauważył, że tu jestem – raczej niemożliwe – czekam już tylko na cud, ale z drugiej strony widok tego pojazdu wzbudza jakiś nieokreślony lęk, pewnie przez te zaciemnione szyby. Nikt nie wysiadł tylko na asfalt upadła jasnoblond peruka, długie włosy bez właścicielki leżały sobie na drodze, trzasnęły drzwi, samochód odjeżdżał, a ja już nie mogłam popaść w większe osłupienie. Czułam się jakby poraził mnie prąd. Kiedy trochę doszłam do siebie, postanowiłam zobaczyć czy ta peruka jest prawdziwa. Była najprawdziwsza i bardzo miła w dotyku. Zabrałam ją z drogi i przymierzyłam, szkoda tylko, że nie miałam żadnego lustra. No cóż, moja pierwsza zdobycz, powoli godziłam się z losem i zaczynałam przyzwyczajać się do myśli, że muszę liczyć tylko na siebie.
piwonie86
 
Posty: 12
Dołączył(a): Cz, 18.02.2016 16:46

Re: wycieczka do aquaparku (cz.III)

Postprzez piwonie86 Cz, 10.03.2016 16:43

Publikować kolejne części?
piwonie86
 
Posty: 12
Dołączył(a): Cz, 18.02.2016 16:46

Re: wycieczka do aquaparku (cz.III)

Postprzez piwonie86 So, 09.04.2016 18:48

raczej nie doczekam się żadnego odzewu, chociaż cieszy że ktoś wogóle zagląda, pozdrawiam czytelników:))
piwonie86
 
Posty: 12
Dołączył(a): Cz, 18.02.2016 16:46


Powrót do Wasza twórczość



cron