pies Lucy

Tutaj kierujcie pytania do mnie, na które postaram się odpowiedzieć w miarę możliwości.

pies Lucy

Postprzez Krystyna Janda Cz, 19.06.2014 05:15

Droga Pani Krystyno,
to zabawne ponieważ w innej sytaucji pewnie nie wpadłabym na pomysł aby do Pani napisać w jakiejkolwiek sprawie. Jestem Pani wielką fanką od czasów wczesnej przedpełnoletności. Regualrnie czytam Pani Bloga, czerpię od Pani inspirację do działania i życia z energią jaka jest tego życia godną.

Mieszkam aktualnie zagranicą. Kilka godzin temu dowiedziałam się, że suczka moich rodziców mieszkających w Polsce została odwieziona do schroniska w Krakowie, ponieważ ze względów zdorwotnych nie moga się już nią zajmować. Łykając łzy staram się coś zrobić. Nie mogę lecieć do Polski i zająć się sprawą na miejscu ponieważ nie dysponuję pieniędzmi na podróż. Nie mam tutaj pozowlenia na trzymanie zwierząt.

Dlatego zwaracam się do Pani, szukając wszelkich rozwiązań wspomniałam bowiem Pani niedawną wypowiedź o tym, że chcąc nie chcąc jest Pani "Panią od piesków i kotków". Wszytskie moje kontakty zawiodły. Większość moich róweśników ma małe dzieci, a Lucy bojąca się hałasu, wrażliwa nie reaguje na maluchy dobrze. Ma 4,5 roku trafiła do mojego rodzinnego domu ze schroniska jako szczeniak, nie potrafię stać beczynnie z myślą o tym jaką traumą jest dla niej powrót tam.

Czy pomogłaby mi Pani poszukać dla niej domu. Zapewne ma Pani rozległe kontakty w Krakowie i okolicach, będę niezmiernie wdzięczna za każdą informację, pomysł, inicjatywę. I ja i Lucy. Z pewnością oddam każdą przysługę dalej po stokroć w swoim życiu, to jak najbardziej honorowe zobowiązanie.

W załączenij przesyłam zdjęcie z podstawowymi informacjami i kontaktem do mojej mamy. Sama również jestem do dyspozycji.
Wiem, że ma Pani niewyobrażalną ilość zajęć. Wiem też, że nieobca jest Pani bezsenność. Pani Krystyno nie zasnę ani dziś, ani jutro, ani kolejnego dnia jeśli nie wyciagnę Lucy z tego schroniska. Osoby w mojej rodzinie spisały Lucy "na straty" tak już musi być, taka to ciężka w życiu sytuacja, kto ją teraz weźmie...'. Mój Ukochany jako niezłomny racjonalista tłumaczy mi, że nic nie moge zrobić.

A ja piszę po nocy e-mail do Pani. Bo zarówno ta psina jak i ja, nie zmrużymy oka dopóki nie znajdziemy
Lucy Love.jpg
jej normalnego domu.
Avatar użytkownika
Krystyna Janda
Właściciel
 
Posty: 18996
Dołączył(a): So, 14.02.2004 11:52
Lokalizacja: Milanówek

Powrót do Korespondencja