Dziewczyny, mam mega doła. Mam depresję, ADHD.
Mam też sporo długów z niefrasobliwych czasów, około 40 tysięcy, które muszę spłacić, nie mam swojego mieszkania, tylko wynajmujemy z partnerem, bo on spłaca swój kredyt gotówkowy. Za 5 lat mam nadzieję, że uda nam się kupić mieszkanie. Jak wyzalilam się na jednej grupie, to mnie zjechali, że jak to, że później nikt mi nie da kredytu, że przy takich zarobkach już dawno powinnam spłacić. Owszem, zarabiamy razem 13 tysięcy, ale 3 idzie na kredyty, chwilówki etc, 3 na życie, 3 na wynajem,500 na zajęcia dla Młodej, no niewazne, dopiero zaczniemy odkładać.
A tutaj normalnie wszędzie oligarchowie finansowi, każdy że swoim mieszkaniem, z kredytem, a już najbardziej dobiło mnie jak gdzieś przeczytałam, że ludzie kupili dziecku 1ha ziemi na 3 urodziny, reszta 800 plus inwestuje w obligacje, a ja Młodej z tego po prostu place półkolonie w wakacje.
Nie wiem, mam wrażenie, że przegrałam życie pod tym kątem, mega mnie to dołuje. Najbradziej brak póki co opcji wzięcia kredytu i kupna mieskzania.
Mam zdroweg, mądre dziecko, najukochańszego faceta, fajną, dobrze płatną pracę, a i tak nie wyrabiam finansowo jak bym chciała.
